wtorek, 19 czerwca 2018

Musztarda w towarzystwie khaki...

Długi czas dawałam drugą szansę ciuchom zalegającym w szafie, nie kupowałam nic nowego twierdząc, że nie opłaca się, skoro i tak planuję zrzucić te wszystkie pociążowe kilogramy... 
muszę przyznać, że nie sądziłam, że będzie aż tak ciężko :/ w pewnym momencie nawet zaczęłam się poddawać, bo zapieprzałam na siłowni jak dziki wół, odmawiałam sobie wielu rzeczy, a waga jak stała w miejscu, tak stała :/
Najgorzej jest pozbyć się brzuszka i bioder, na początku bardzo mnie to irytowało, jednak z biegiem czasu dotarło do mnie, że skoro przez 9 miesięcy brzuch rósł i ciało kobiety tyle czasu zmieniało się, aby wydać na świat dziecko, to również potrzeba tyle samo czasu, aby brzuch się wchłonął i wszystko wróciło do normy. 
Ale wiadomo, jak to kobieta, chce wszystko przyśpieszyć i mieć na już ;) hehe
W momencie, gdy odpuściłam i przestałam się tym spinać, kilogramy nieco zaczęły lecieć w dół :)
Do zamierzonego celu jeszcze trochę mi brakuje, ale wylewanie siódmych potów na siłowni zaczęło przynosić jakieś tam efekty, więc z tej okazji matka postanowiła zaszaleć i z radością wybrała się na dłuuugo wyczekiwane zakupy :D 
Efekt ich widzicie na zdjęciach :) 

Gdy zobaczyłam te bermundy nie mogłam się im oprzeć, mają przepiękny musztardowy kolor i świetny pasek podkreślający talię, którą powoli w końcu zaczyna znów być u mnie widać :P hehe
Co do tego topu miałam mieszane uczucia, oczywiście bardzo podobał mi się, jednak niepewnie wzięłam go do przymierzalni, z myślą, że pewnie i tak nie kupię, bo będzie za opięty, a że brzuszek jeszcze został, wolę stawiać na bluzki raczej o nieco luźniejszym kroju, jednak ku mojemu zdziwieniu pozytywnie zaskoczyłam się, bo wyższy stan spodenek zatuszował co nieco i w tym zestawie poczułam się na prawdę rewelacyjnie :) 

Jak pewnie zauważyliście zmieniłam również fryzurę :) 
Tym razem nałożyłyśmy więcej ciemnego u nasady, przyciemniłyśmy blond i dodałyśmy truskawkowe refleksy. No i dosyć mocno przycięłyśmy włosy- powiem Wam, że w takiej długości czuję się fantastycznie <3 w ciemniejszym kolorze również. Ja jednak nie nadaję się do blondów i myślę, że kwestią czasu również jest to, że prędzej czy później znowu wrócę do rudych :) 
A Wam ,w którym kolorze podobałam się bardziej ? :)

wtorek, 12 czerwca 2018

Zamek Książ

Witajcie kochani :)
Dziś zabieram Was do niesamowitego miejsca,  które na weekend odwiedziliśmy przy okazji 2 rocznicy ślubu :) 
W tamtym roku rocznicę spędziliśmy mężu i ja w dwupaku :) 
Dziś nasze szczęście jest już w komplecie :)
Ahhhh... jak ten czas szybko leci :O

Zamek Książ widzieli zapewne wszyscy, więc dziś mam dla Was namiastkę jego pięknych ogrodów. Więcej mieliście okazję zobaczyć na moim instagramie, zaś Ci co przegapili, zapraszam serdecznie (link pod postem). 
Zestaw adekwatny do pogody oraz warunków wycieczkowych (bo tego dnia odwiedziliśmy jeszcze kilka innych miejsc), czyli po ostatniej mocnej i charrrakternej stylizacji, dziś dla odmiany łagodna i dziewczęca wersja mnie- luz i wygoda przede wszystkim :) 

Długo szukałam tak delikatnej i zwiewnej sukienki, którą będę nosiła na co dzień do płaskich butów. Zależało mi przede wszystkim na tym, aby była nieco luźniejsza, dziewczęca, z falbanką u dołu, a że trafiły się jeszcze przeurocze, opadające na ramiona rękawki, wiązane na kokardkę- cieszę się jeszcze bardziej :) 

niedziela, 3 czerwca 2018

Czerrrrwone botki po raz drugi...

Witajcie kochani po krótkiej przerwie :)
Musicie mi wybaczyć moją chwilową nieobecność, ale w momencie kiedy przyszły do nas afrykańskie upały i skwar lał się z nieba, nie w głowie było mi robienie zdjęć, czułam się jak flaki z olejem i albo siedziałam w domu, bo nie chciało mi się wychodzić na ten upał, albo najdalej wynurzałam się do ogrodu pluskając się z małą w baseniku. 
Ja nie wiem jak rok temu, będąc jeszcze w ciąży, przeżyłam te upały aaaaa :O teraz jest ciężko, bo człowiek nie wie gdzie się podziać, a co dopiero z wielkim brzucholem :O 

Dziś ponownie mam dla Was wiązane botki open toe - mój zdecydowany faworyt ostatniego czasu <3
Jeśli spodobały Wam się, tak bardzo jak mi, to szybciorem zaglądajcie na ich stronkę, bo wszystkie kolory są aż o połowę przecenione, także macie ostatnią szansę, aby je sobie sprawić, bo myślę, że teraz rozejdą się jak świeże bułeczki :)

Skórzane szorty, jak na prawdziwą łowczynię SH przystało, dorwałam za 15 zł w lumpie :D 
Dawno tam nie buszowałam, więc "chwilowy detoks" zakończył się owocnie :) 
Jestem z nich na prawdę mega zadowolona :) I dumnie je noszę, bo przynajmniej nikogo na ulicy w takowych jeszcze nie spotkałam :) 

Bluzka- hiszpańska piękność pojawiła się na blogu już rok temu, gdy byłam w ciąży, wtedy dosyć często ją nosiłam, później wisiała w szafie dosyć zapomniana, więc teraz pokazuję Wam ją w zupełnie innym wydaniu, niż wtedy :) hehe 
Kto wie, może jeszcze się przyda :P