wtorek, 29 sierpnia 2017

Mam 4 latka :)

Witajcie kochani :)
Kilka z Was pisało do mnie na FB, dlaczego zapomniałam o tak ważnym dniu, jakim był dla mojego bloga 26 sierpień.... :(
Otóż absolutnie nie zapomniałam, chciałam przygotować po prostu coś wyjątkowego :)

Dokładnie 26 sierpnia, cztery lata temu pojawiłam się w blogosferze i napisałam dla Was pierwszego posta :) 

Jak ten czas szybko leci ahhhh..... :O
Na początku było to nieśmiałe, nieregularne, dla zabawy, ale odkąd zaczęli pojawiać się stali czytelnicy, z tygodnia na tydzień, co raz więcej i więcej - zaczęło docierać do mnie, że to co robię- ma jednak sens :)

Oczywiście mówię o takich prawdziwych czytelnikach... nie znamy się wszystkie osobiście, ale większość z nas na prawdę bardzo się zżyła w tej całej blogosferze, wspieramy się dobrym słowem, odwiedzamy na bieżąco, włączamy aktywnie do dyskusji, każda docenia czas poświęcony przez drugą osobę na napisanie posta, docenia to, czym druga osoba chce się z nami podzielić.... to bardzo mile i daje takiego kopa napędowego do dalszego działania ! :)

Dziękuję Wam ślicznie za te 4 lata bycia ze mną, serducho bardzo się raduje, że jednak są osoby, które czytają te moje wypociny, piszą wiadomości prywatne, inspirują się zestawami, gdyż pisanie dla samej siebie, nie sprawiałoby aż tak dużej przyjemności, jak dzielenia się radościami z innymi :)hehe

poniedziałek, 21 sierpnia 2017

O tym, jak zostałam śpiącą królewną.... :O

Dziś trochę o tym jak być "Królewną na ziarnku grochu", by po chwili zostać "Śpiącą królewną"... ;)

Mała rośnie i pobiera prąd, duuuuużo prądu !!
Myślę, że jest to mały wampirek, który wysysa ze mnie całą energię :O 
i jak przez całą ciążę nigdy nie chciało mi się spać, nigdy nie byłam zmęczona, a wręcz przeciwnie zawsze tryskałam energią i dobrym humorem, tak teraz mogłabym nic nie robić i spać całymi dniami :/ do tego doszły huśtawki nastrojów oraz ogólne rozdrażnienie - do tego stopnia, że sama ze sobą mogłabym się pokłócić, więc jeśli za tydzień nie dodam nowego posta, tzn. że mój cierpliwy i wyrozumiały dotąd mąż, w końcu nie wytrzymał i wywiózł mnie w białym kaftanie... wiecie gdzie :P 

Nadeszły „takie czasy”, że moje ukochane dotąd upały, zaczęły doskwierać mi tak bardzo, że niemalże codziennie w środku lata modlę się o chłód, deszcz i burzę z piorunami – ten skwar lejący się z nieba nie daje mi żyć, w ciąży jest to totalne utrapienie i choć dotąd czułam się rewelacyjnie, to teraz muszę przyznać, że nastały ciężkie chwile :/ 

Te upały mnie wykańczają, czuję się jak flaki z olejem :O 
mogłabym cały dzień leżeć na sofie przy wiatraku, chłodzić się zimną lemoniadą i ani na chwilę nie wynurzać nosa na dwór :O
Idealnie sprawdza się teraz u mnie zdanie "Na tapczanie leży leń, nic nie robi cały dzień"... ale, żeby to leżenie jeszcze było przyjemne, a tu mała się rozpycha, na plecach nie poleżę, bo zaraz boli kręgosłup, na boku ciśnie brzuch- więc tak się wiercę i kręcę, nie mogąc znaleźć sobie miejsca i odpowiedniej pozycji- dlatego mój mąż stwierdził, że jestem po prostu królewną na ziarnku grochu- bo mogłabym spać całymi dniami, ale za każdym razem wynajdę sobie jakiś problem, że tu coś źle, tam coś mi nie pasuje i uwiera.... ale muszę przyznać, że jest łaskawy- kupił nam taki cudowny, wygodny, piankowy materac do łóżka, że teraz wstaję niemalże na kolację :P także ten... :P hehehe
ajććć żeby tak mi się chciało, jak mi się nie chce :/

piątek, 11 sierpnia 2017

Różowo mi :)

Dziś zestaw, który mój mąż nazywa "zwyklakiem" :P 

bo wiecie, jak nie sukienka, spódnica i rozpuszczone włosy, to już zwyklak, którego nie warto pokazywać na blogu - a chłop nie pomyśli,  że kobietom w ciąży czasem nie w głowie jest strojenie się, poza tym z wielkim brzuchem nie za bardzo można poszaleć sobie ciuchowo i modowo, więc wolą najzwyczajniej w świecie wskoczyć w portki, tudzież szorty i t'shirt, by czuć się wygodnie i luźno :P 

Dlatego zazwyczaj stronię od określenia blogerka, zdecydowanie bardziej wolę określenie szafiarka- bo pokazuję Wam rzeczy, w których rzeczywiście chodzę ubrana na co dzień, a nie jak większość wypindrzonych lasek w szpileczkach i sukieneczkach, uprawiam jakieś przebieranki tylko i wyłącznie do zdjęć - bo gdzie tu jest autentyczność ? :/

Ale weź chłopu wyperswaduj, że są różne kobiety, różne preferencje i gusta - nie wszystkie lubują się w szpilkach i sukienkach, są kobiety, które zdecydowanie bardziej wolą styl luźny i sportowy, więc ten zestaw w pełni do nich przemawia - a co za tym idzie... - "zwyklaki" potrzebne są czasem na blogu... :)

Owszem, ja od początku ciąży raczej chodzę w sukienkach, co pewnie zdążyłyście zauważyć, bo są zwiewne, wygodne i nie trzeba kombinować, ale że akurat szliśmy na szkołę rodzenia, to nie wyobrażam sobie, żebym miała w kiecce wywijać nogami i robić kino bambino przed wszystkimi kobietami :P  kino bambino zostawię sobie na porodówkę, teraz jeszcze ile mogę, wolę nacieszyć się "prywatnością" ;)

Także dziś pokazuję Wam zwyklaka- aczkolwiek uważam, że nie do końca zwyklakiem on jest :P 
myślę, że wyraźne kolory i modne w tym sezonie zabawne naszywki na koszulce, zrobiły w tym przypadku "całą robotę" :D  

faceci po prostu się nie znają :P 

czwartek, 3 sierpnia 2017

Dodatkowe kilogramy szczęścia... :)

Witajcie kochani :)
Za Waszą gorącą namową i wszystkimi miłymi i wzruszającymi komentarzami pod poprzednimi postami, dzisiejszym wpisem pragnę rozpocząć serię postów mody ciążowej wszystkie mamy oczywiście zapraszam po małą dawkę inspiracji, myślę że nie zawiodą się :) 

Kolejna hiszpańska piękność dołączyła do kolekcji moich sukienek :) 
Jak zauważyłyście ostatnimi czasy bardzo się w nich lubuję ze względu na to, że najzwyczajniej w świecie jest mi teraz w nich najwygodniej :) 

Sukienkę prezentuję Wam w wersji bardziej dziewczęcej i codziennej,  jednak jest tak uniwersalna i klasyczna, że w towarzystwie torebki i szpilek, będzie również świetną alternatywą na eleganckie wyjście czy spotkanie. 
Sukienkę możecie kupić TUTAJ :)

poniedziałek, 24 lipca 2017

Nadmorskie klimaty :)

Widzę, że poprzednim postem zaskoczyłam nie jedną z Was hehehe 
a byłam pewna, że już dawno po mnie widać, że już dawno każda zauważyła, w końcu z posta na post "trochę mi przybywało" tu i ówdzie, więc stwierdziłam, że dalej nie ma co trzymać ciąży w tajemnicy, a tu proszę... niektórzy byli w ciężkim szoku - ale miałam ubaw :) hehe 

Zamiast być fit na lato, jak 99% społeczeństwa, to Daria robi masę :P hehehe

poniedziałek, 17 lipca 2017

Mój słodki "ciężar", który noszę pod sercem :)

Kilka tygodni temu, gdy dodałam posta z nowymi włosami, którego nazwałam „Nowa ja”, a w którym pisałam o zmianach jakie u mnie nastąpiły, kilka z Was podejrzliwie to czytało i trafnie spostrzegło, że zmiany, o których piszę nie do końca dotyczą tylko zmian fryzury.... :P hehehe
Tytuł posta specjalnie był nieco tajemniczy i zmylający Was :P

Wiele z Was zdążyło już zauważyć, że mój wygląd z posta na post nieco się zmieniał - a więc nie ma dalej co ukrywać- radosną nowinę chcę wykrzyczeć całemu światu- powoli przyzwyczajamy się do nowej roli w życiu - za 2 miesiące zostaniemy najszczęśliwszymi rodzicami na świecie:)


I pomimo tego, że jak widać przytyłam już kilka kilo i w większość ciuchów nie mogę się dopiąć, to najzwyczajniej w świecie sprawia mi to radość- cieszą mnie teraz te wszystkie dodatkowe kilogramy, które nazywamy z mężem naszymi kilogramami szczęścia <3

Wiem, że nasza kruszynka zdrowo sobie rośnie i pomimo tego, że przed snem często nie daje mi zasnąć, wiercąc się i kopiąc mamusię, pomimo tego, że czasem źle się czuję, boli mnie kręgosłup, miewam huśtawki nastrojów ( tak- wzruszona płaczę nawet teraz pisząc tego posta), a skurcze łapiące nagle w łydki wybudzają w środku nocy i nie dają dalej spać – śmiało mogę stwierdzić, że jest to najpiękniejszy czas w naszym życiu :)

środa, 28 czerwca 2017

Hiszpańska piękność :)

Po serii postów sukienkowych, w których zresztą ostatnimi czasy czuję się najlepiej, dziś dla odmiany zaprezentują Wam pewną hiszpańską piękność, która wisiała w mojej szafie aż 2 miesiące czekając na swoją premierę ;) hehe

Generalnie zestaw nie należy do jakiś wyszukanych, jest to po prostu zwyklak, w którym pierwsze skrzypce gra właśnie bluzka, która zasługuje na szczególną uwagę...- uwielbiam te wszystkie hiszpańskie dekolty, bufki, rozszerzane rękawki, przed którymi swoją drogą na początku bardzo się broniłam, bo nie ukrywam, że jakoś nie specjalnie przypadł mi do gustu ten powracający trend - ale im częściej je widziałam, tym bardziej zaczynały mi się podobać i sama miałam ochotę sprawić sobie taką perełkę :) 
no i jest, przyznajcie - przepiękna, prawda ? :D
Bluzka do kupienia TUTAJ :)