Ostatnimi czasy mam nie ogar na maxa, z niczym się nie wyrabiam, biegnę do pracy, w pracy urwanie głowy,biegnę z pracy… w domu nie wiem w co ręce włożyć…. Wszystko w biegu! :/
Bardzo skupiam się na pracy i przez cały tydzień nie miałam nawet kiedy cyknąć kilku fotek- uważam, że powinno być, zdecydowanie więcej godzin w dobie :) hehe
I jak sobie pomyślę, jakie ja mam zaległości na Waszych blogach, to aż dostaję palpitacji serca :O
Pierwszy miesiąc na stanowisku kierowniczym za mną :) Minął w mgnieniu oka. Bardzo się staram, dużo poświęcam, latam, załatwiam i moje zaangażowanie wczoraj zostało docenione i pochwalone przez kierowniczkę regionalną, z czego bardzo się cieszę- był to balsam na moje zmęczone ciało! :) hehe Bardzo się ucieszyłam, że ktoś to dostrzega i docenia, to bardziej motywuje do działania :)
Jestem zadowolona ze swojej pracy, a jeszcze bardziej z tego, że nie zauważyłam żadnych zmian dziewczyn w stosunku do mnie :) nasze relacje wciąż są bardzo dobre i myślę, że jeśli ja się nie zmienię, zachowanie dziewczyn również pozostanie takie same - na tym najbardziej mi zależało :)
A więc jak już wspomniałam dziś nie będzie żadnych zdjęć, ani zestawów... pokażę Wam po prostu moje październikowe łupy z SH, których nie miałam okazji Wam tu jeszcze zaprezentować :)
Jak już wspomniałam nie raz, uwielbiam buszować po lumpach! <3
jaka radocha jest,
gdy znajduję tam taką perełkę za groszę, podczas gdy w sieciówce co najmniej
stówkę trzeba za nią dać :) hehe
Bordowa, mieniąca się na złoto maxi, z dwoma sexownymi rozporkami na udzie :D oczarowała mnie od razu, a zapłaciłam za nią jedynie 2,50 zł :)