Witam kochani w nowym roku :)
Tak, jak obiecałam, śpieszę do Was z nowym postem, z kilkudniowego wypadu na sylwestra w góry :) Te dni spędziałam ze świetną ekipą, która liczyła 40 osób, więc jak się pewnie domyślacie było mega wesoło, zwłaszcza, że w pierwszy dzień była impreza przebierana, a w dzień sylwestra już raczej francja elegancja :P hehe Ja wcieliłam się w Xenę, a mój narzeczony w Gladiatora :) hehe Początkowym zamiarem było przebranie Xeny, jednak później już przybierało imię dzikuski z dżunglii, pocahontas itp itd hehe Wszyscy mega postarali się, jeśi chodzi o przebrania :) Były śmieszne i dopracowane w każdym szczególe, co widać na zdjęciach. Całą noc szaleliśmy, był czad na maxa! :)Śmiało mogę stwierdzić, że był to najśmieszniejszy i najbardziej szalony sylwester w moim życiu :)
Jak już wiecie, nie cierpię zimy, więc jedynym powodem mojego ubolewania nad brakiem śniegu,
jest to, że nie poszaleliśmy na deskach, tak jak wcześniej planowaliśmy, gdyż
wszystkie stoki, były niestety zamknięte…:( ale cóż… co się odwlecze, to nie uciecze… w
lutym na pewno pośmigamy :)
Zdaję sobie sprawę, że zdjęcia nie powalają dziś
jakością, ale były robione na szybko, między tańcami, gdyż szkoda mi było
każdej minuty tej szalonej nocy :)
Tymczasem lecę na zakupki, a Was zostawiam z fotami :) Koniecznie dajcie znać, jak Wy spędziliście sylwestra :)




















































